Kolędnicy w Teremiskach Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu

 
Gwiaździch, harmonista, kluwacz, śmierć i pastuszek nawiedzili Teremiski chodząc od domu do domu i śpiewając kolędy: i te prawosławne i te katolickie.

To kolejny rok, kiedy Uniwersytet Powszechny w Teremiskach podejmuje tradycję kolędowania. W tym roku do zwyczajowych postaci pastuszka i śmierci dołączył typowy dla terenu Podlasia (choć nieznany lub niepamiętany w Teremiskach) kluwacz – bocian. Nowym elementem był też (początkujący) harmonista wygrywający bez przerwy tą samą melodię Oj jasna krasna, której głos wraz z klekotaniem drewnianego dzioba kluwacza skutecznie zawiadamiały gospodynie i gospodarzy o nadejściu kolędników. Ciepłe przyjęcie we wszystkich domach po raz kolejny utwierdziło nas w przekonaniu o znaczeniu i wadze tego obyczaju. Wracaliśmy z koszykiem pełnym jaj i słoików z przetworami. W tym roku nieśliśmy też prawdziwą starą teremiszczańską gwiazdę - zrobioną przez nieżyjącego już pana Sylwestruka z puszki po śledziach, a podarowaną nam przez jego żonę panią Wierę, której bardzo dziękujemy. Dzieci w Teremiskach niewiele, ale patrząc na ich uradowane kolędnikami buzie mamy nadzieję, że będziemy mieli kiedyś komu przekazać gwiazdę pana Sylwestruka.